OZE w centrum cyberbezpieczeństwa energetycznego

Spis treści

Spis treści


Stabilność dostaw prądu stała się jednym z kluczowych obszarów walki o bezpieczeństwo państwa. Nowoczesny model dostarczania energii jest oparty na tysiącach rozproszonych instalacji OZE. Wymaga jednak zupełnie innego podejścia do ochrony niż tradycyjne, scentralizowane elektrownie. Dziś bezpieczeństwo państwa i ochrona przed potencjalnymi atakami zależy nie tylko od zabezpieczeń u największych operatorów. Przede wszystkim zależy od odporności setek mniejszych firm i odpowiedniego poziomu cyberbezpieczeństwa. Dowiedz się, jak zbudować odporność w wielkiej sieci małych ogniw energetycznych.

Sektor odnawialnych źródeł energii jest dziś jednym z najbardziej dynamicznych obszarów gospodarki. Za tym sukcesem stoją przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa. Od technologicznych start-upów, przez lokalnych deweloperów farm wiatrowych, aż po innowatorów cyfryzujących zarządzanie siecią. W realiach tak szybkiego wzrostu i konieczności ciągłego skalowania biznesu budowa zaawansowanych systemów ochrony staje się ogromnym wyzwaniem organizacyjnym. Natomiast w połączonym ekosystemie nawet incydent u mniejszego dostawcy usług może mieć szerokie konsekwencje. To kolejny powód, dla którego cyberbezpieczeństwo w sektorze energetycznym nabiera coraz większego znaczenia.

Systemy biurowe w centrum uwagi

Przez lata debata o bezpieczeństwie sektora koncentrowała się na technologiach operacyjnych (OT), bezpośrednio sterujących infrastrukturą. Przykłady takie jak incydent z użyciem złośliwego oprogramowania Industroyer w 2016 roku na Ukrainie pokazały, jak dotkliwe mogą być ataki na systemy sterowania. Jednak w modelu rozproszonym równie istotnym punktem staje się infrastruktura IT mniejszych podmiotów. Chodzi o serwery pocztowe, platformy chmurowe czy bazy danych.



Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET: “Z perspektywy cyberprzestępców to właśnie te systemy mogą wydawać się najłatwiejszym punktem wejścia. Doświadczenia globalne uczą, że paraliż operacyjny nie musi wynikać z przejęcia kontroli nad samym urządzeniem. Często jest on skutkiem ataku ransomware na systemy bilingowe lub administracyjne, co wymusza wstrzymanie procesów technologicznych ze względów bezpieczeństwa. W skrajnym scenariuszu, przy odpowiedniej skali ataku na wiele ogniw jednocześnie, konsekwencją może być nawet blackout. Dla mniejszego przedsiębiorcy solidna ochrona procesów nie jest więc tylko kwestią administracyjną, ale elementem dbania o stabilność całego systemu i fundamentem wiarygodności w oczach inwestorów”.

 Ryzyko dezinformacji

O tym, jak wrażliwy na punkcie bezpieczeństwa stał się sektor energii, świadczą wydarzenia z Hiszpanii z kwietnia 2025 roku. Doszło tam do rozległych przerw w dostawie prądu. Wówczas oczy organów nadzorczych natychmiast zwróciły się w stronę tysięcy małych producentów energii z odnawialnych źródeł. Analizy rządu wykazały, że przyczyną były błędy w planowaniu i usterki techniczne. Jednak w przestrzeni publicznej błyskawicznie utrwaliła się narracja o zewnętrznym cyberataku.

„Ten przypadek pokazuje, że w dobie napięć geopolitycznych brak przejrzystych standardów ochrony cyfrowej ma realne skutki wizerunkowe. Nawet jeśli awaria wynika z przyczyn technicznych, podejrzenie o nieprzygotowanie na cyberzagrożenia potrafi zachwiać zaufaniem inwestorów i wymusić na regulatorach zaostrzenie kontroli. W sektorze, gdzie stabilność jest kluczowym parametrem, cyberbezpieczeństwo stajesię więc narzędziem zarządzania ryzykiem reputacyjnym” – mówi Paweł Jurek, Dyrektor działu rozwoju biznesu w DAGMA Bezpieczeństwo IT. Warto również pamiętać, że cyberbezpieczeństwo to nie tylko technologia, ale również procedury oraz świadomość użytkowników.


Budowanie systemowej odporności

Budowa bezpieczeństwa cyfrowego w sektorze OZE wymaga przede wszystkim odejścia od działań doraźnych na rzecz systemowych standardów. Takie standardy pozwalają minimalizować ryzyko bez paraliżowania procesów biznesowych. Z perspektywy przedsiębiorstwa zarządzającego elementami infrastruktury kluczowe staje się dziś uszczelnienie punktów styku z siecią publiczną. Ponadto, cyberbezpieczeństwo pełni tu rolę filaru, bez którego trudno mówić o rzeczywistej ochronie.

 „Podstawę stanowi tu rygorystyczna polityka dostępu m.in. wieloskładnikowe uwierzytelnianie (MFA) oraz zasada ograniczonego zaufania, zgodnie z którą należy przyznawać pracownikom uprawnienia wyłącznie do niezbędnych w danej chwili zasobów. Równie istotne jest aktywne zarządzanie podatnościami, czyli eliminacja luk w oprogramowaniu, zanim zostaną one wykorzystane przez cyberprzestępców. Firmy, które nie posiadają rozbudowanych kadr technicznych, coraz częściej decydują się na model wsparcia zewnętrznego (MDR), zapewniający ciągły monitoring i reakcję na incydenty w czasie rzeczywistym. Całość musi dopełniać świadomość zespołów, ponieważ to błąd ludzki, popełniony np. w wyniku phishingu, wciąż pozostaje bardzo częstą przyczyną przełamania zabezpieczeń” – mówi Kamil Sadkowski.

Ewolucja w stronę rozproszonego modelu wytwarzania energii fundamentalnie zmienia parametry bezpieczeństwa państwa. Obecnie stabilność dostaw prądu nie zależy już wyłącznie od ochrony fizycznej kilku strategicznych obiektów. Teraz zależy od sumy odporności cyfrowej tysięcy mniejszych podmiotów tworzących system. Dla sektora OZE dbałość o infrastrukturę IT staje się więc obowiązkiem wykraczającym poza interes pojedynczego przedsiębiorstwa. To realny wkład w budowę odporności kraju. Współczesna energetyka jest bowiem tak bezpieczna, jak bezpieczne okaże się jej najsłabsze cyfrowe ogniwo. Co ważne, cyberbezpieczeństwo może być czynnikiem decydującym o przewadze konkurencyjnej oraz wiarygodności rynkowej firmy.


Wróć na górę strony