Pracownicy boją się, że AI odbierze im pracę. Nie dostrzegają większego zagrożenia

Spis treści

Spis treści

Debata o tym, czy sztuczna inteligencja zastąpi pracowników, przesłania znacznie poważniejszy problem: korporacyjne systemy AI mogą przejmować wiedzę i kompetencje zatrudnionych. Co więcej, robią to teraz, w czasie rzeczywistym.

Prawie jedna trzecia polskich pracowników jest poważnie zagrożona automatyzacją – wynika z analiz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Paradoksalnie, większość z nich nie zdaje sobie z tego sprawy. Tymczasem eksperci ostrzegają, że pytanie „czy AI mnie zastąpi?” to nie to samo, co pytanie o to, kto będzie kontrolował wiedzę. Firmy wyciągają ją od pracowników za pomocą korporacyjnych systemów sztucznej inteligencji.

Polska między spokojem a niewiedzą

Polacy są pod tym względem wyjątkowo podzieleni. Według badania prof. Dominiki Maison z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, opublikowanego przez Pracuj.pl, 51% Polaków widzi w AI więcej zagrożeń, a 49% – więcej korzyści. Co jednak uderzające, znaczna część zatrudnionych nie łączy rosnącej obecności sztucznej inteligencji z ryzykiem dla swojej pozycji zawodowej. Wyobraźnię kształtują stare schematy. „Dziesięć lat temu sztuczna inteligencja kojarzyła się z filmowym buntem robotów. Dziś większość z nas doświadcza jej działania na co dzień: w streamingu, w bankowości, w social mediach, nawet jeśli nie zawsze jest tego świadoma” – mówi prof. Dominika Maison, profesor psychologii na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Tymczasem dane z raportu NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy, pokazują coś niepokojącego. Wśród polskich pracowników biurowych aż 71% wykonuje zadania możliwe do automatyzacji, a 47% należy do grupy najwyższego ryzyka. Obaw o obniżkę płac wynikającą z wdrożenia AI doświadcza 41% badanych Polaków, redukcji zatrudnienia boi się zaś 29%. Paradoks polega na tym, że te liczby współistnieją ze stosunkowo wysokim poziomem spokoju. Większość pracowników ocenia wpływ generatywnej AI na swoją pozycję zawodową jako neutralny.

Prawdziwe zagrożenie: nie utrata stanowiska, lecz utrata wiedzy

Debata publiczna koncentruje się na pytaniu o likwidację etatów. To ważne, ale – jak przekonuje analiza opublikowana przez The Wall Street Journal – przesłania znacznie subtelniejszy, a zarazem bardziej natychmiastowy problem. Jaki? Korporacyjne systemy AI mogą przechwytywać to, co pracownicy dotąd nosili wyłącznie we własnych głowach.

Tzw. enterprise AI – czyli systemy takie jak Microsoft Copilot wbudowany w pakiet Office czy Salesforce Einstein zintegrowany z platformą CRM – nie są neutralnymi pomocnikami. Rejestrują nie tylko efekty pracy, ale i sam proces myślenia. Sprawdzają, jakie pytania zadał pracownik, jak zawężał poszukiwania, gdy pierwsze próby zawiodły, a także jakie decyzje podjął po drodze. Wyobraźmy sobie starszego inżyniera oprogramowania debugującego awarię systemu. Dawniej jego oryginalne obejście problemu pozostawało jego osobistym kapitałem zawodowym. Dziś, jeśli pracuje w środowisku enterprise AI, system rejestruje nie tylko rozwiązanie, ale też metodologię, którą zastosował. Następnym razem młodszy pracownik – albo sama AI – może skorzystać z tej ścieżki myślenia bez udziału jej autora.

Eksperci ostrzegają, że pytanie „czy AI mnie zastąpi?” to nie to samo, co pytanie o to, kto będzie kontrolował wiedzę, którą firmy wyciągają od pracowników za pomocą korporacyjnych systemów sztucznej inteligencji.

To oznacza fundamentalną zmianę w relacji pracodawca–pracownik. Wiedza, która przez lata budowała pozycję specjalisty, staje się zasobem firmy – zestandaryzowanym, skalowalnym i dostępnym dla kogokolwiek. Pracownik nie traci swojej ekspertyzy, ale pracodawca zyskuje jej częściową kopię, którą może wdrożyć bez pytania o zgodę.

Ukryta rewolucja w korporacjach

Firmy wdrażają systemy enterprise AI w zawrotnym tempie, często nie informując pracowników o konsekwencjach dla ich prywatności i bezpieczeństwa zatrudnienia. Jednocześnie przynajmniej część zatrudnionych odpowiada na to po cichu. Zaczyna korzystać z prywatnych narzędzi AI właśnie po to, by pracodawca nie przejął wszystkiego, co wiedzą i jak pracują.

Takie zachowanie opisuje choćby przypadek regionalnego wiceprezesa w firmie energetycznej, przytoczony przez Wall Street Journal. Używa on firmowego systemu enterprise AI wyłącznie do obowiązkowej dokumentacji i zgodności regulacyjnej. Natomiast całe strategiczne myślenie i testowanie złożonych decyzji prowadzi w prywatnych narzędziach. Dzięki temu nowe sposoby analizy pozostają jego – nie firmy.

To zjawisko nabiera znaczenia w szerszym kontekście. Według McKinsey Global Institute do 2027 r. nawet 30% zawodów w Polsce może zostać zautomatyzowanych. Nie chodzi tu wyłącznie o stanowiska niskiego szczebla – najbardziej narażeni są finansiści, prawnicy, programiści i część kadry kierowniczej. To właśnie ci, którzy przez dekady budowali swoją wartość na trudnej do zastąpienia wiedzy eksperckiej.

Co mogą zrobić pracownicy?

Prof. Maison wskazuje na konieczność zmiany podejścia do AI nie jako do zagrożenia, lecz jako do narzędzia wymagającego mądrego użycia. „Nie da się już zakazać AI w edukacji czy w pracy. Musimy nauczyć się z niej korzystać mądrze. Trzeba uczyć nie tylko obsługi, ale też krytycznego myślenia, weryfikowania danych i twórczego wykorzystywania AI” – przekonuje.

Eksperci sugerują kilka konkretnych kierunków działania. Przede wszystkim – świadome korzystanie z prywatnych narzędzi AI do rozwijania umiejętności i wypracowywania własnych metod pracy. Wiedza i kompetencje stworzone za ich pośrednictwem pozostają przy pracowniku, nie trafiają do firmowej infrastruktury. To szczególnie ważne przy pracy koncepcyjnej, strategicznej i analitycznej, która nie wymaga bezpośrednio dostępu do firmowych danych.

Warto też podejść do kwestii AI jak do negocjacji warunków pracy. Przed podpisaniem umowy warto sprawdzić, co firma robi z danymi generowanymi przez pracowników w systemach AI. Na przykład, jak długo są przechowywane, czy można je usunąć po odejściu z firmy, czy dopuszczalne jest korzystanie z prywatnych narzędzi do własnego rozwoju. Większość firm nie przemyślała jeszcze tych kwestii. To, paradoksalnie, daje pracownikom pewien margines do ustalenia rozsądnych granic, zanim zostaną one zablokowane.

Coraz większą rolę będą też odgrywać związki zawodowe i organizacje branżowe. Indywidualny opór wobec systemów enterprise AI jest w wielu firmach niemożliwy, bo korzystanie z nich jest po prostu obowiązkowe. Zbiorowe negocjacje mogą natomiast wymusić transparentność – dotyczącą tego, jaką wiedzę firmy przechwytują, jak długo ją przechowują i czy pracownicy otrzymują za to jakiekolwiek wynagrodzenie. Firmy mogą bowiem przekonać się, że enterprise AI co prawda przejmuje wiedzę, ale robi to kosztem odpływu najlepszych pracowników. To właśnie ci, którzy zdają sobie sprawę, że prywatne narzędzia dają im możliwość budowania bardziej wartościowych i „przenośnych” kompetencji.

Rewolucja AI zmienia reguły gry szybciej, niż większość pracowników i pracodawców zdaje sobie sprawę. Ci, którzy rozumieją te dynamiki – po obu stronach – są w stanie ustawić się po właściwej stronie największej zmiany rynku pracy od pokoleń.

Wróć na górę strony